All Sunrises @ Mass - review
No i juz po wszystkim… Wydarzenie bylo na pewno sukcesem: jako wogole pierwsze organizowane przez Soundo Collective, jako “pozytywna kolizja brzmien i kultur” i jako spotkanie towarzyskie rowniez. 95 % (no moze 90 %…) z osob obecnych na koncercie to nasi krajanie, i to w wiekszosci znajomi lub znajomi znajomych…
co samo w sobie nie bylo oczywiscie zle, atmosfera byla swietna, choc po ilosci rozdanych ulotek reklamujacych ten gig na takich impezach jak University Of Dub mielismy nadzieje, ze moze bedzie troche wiecej miejscowych. Coz , nastepnym razem…
Koncert rozpoczal sie punktualnie (no, w miare… ). Na poczatku parkiet rozgrzewal Cwirek z WWS swoimi ostatnimi produkcjami, ktore brzmialy bardzo swiezo na Mass-owych paczkach. Ok 10.30, przy prawie pelnej sali rozpoczal sie koncert, ktory wraz z wizualizacjami i wokalem Igi zrobil na nas duze wrazenie - ciekawa symbioza basowo-breakbeatowych podkladow z ulotnymi, zdubowanymi dzwiekami klarnetu i melodyki (trudno sie dziwic, ze sa klopoty z zaszufladkowaniem tej muzyki - co oczywiscie tylko dobrze o niej swiadczy).
Okolo 12, po kilku bisach WWS-u, pojawil sie Roots Hitek. Jego bardzo dobrego seta docenilo ponad dwiescie osob bawiacych sie nieustannie do samego konca, czyli do 2 w nocy.
Afterparty na drugi dzien (Mango Landing, Brixton) odbylo sie juz na zupelnym relaxie. Pub pelen osob; i tym razem byl to juz prawdziwy ‘two culture clash’ jako ze Polacy stanowili moze polowe bawicych sie na pelnym parkiecie. Widzielismy zarowno polskich dreadmanow tanczacych z czarnymi dziewczynami, jak i czarnych rasta z Polkami. Zywiolowa reakcja na produkcje Cwirka z RMX-1000, swietna zabawa do 2.30… niech zaluje ten, co nie byl…
Podziekowania:
- dla calego WWS za swietne wibracje
- dla Tomasza vel Lion Stage
- dla zespolu “Non Profit” za uzyczenie sprzetu
- dla wszystkich przybylych za swietna atmosfere
Jednoczesnie pragniemy zapewnic, ze nie jest to ostatni koncert organizowany przez SOUNDO COLLECTIVE - szczegoly juz wkrotce.






