“On a big wave” - interview with Jarex (Bakshish)
An interview with Jarex, leader and vocalist of Bakshish reggae band (Polish version only)
Bakszysz oznacza dar. Kto wymyślił tę nazwę?
Marek Michalak – basista, który zaczynał ze mną w piehrwszym składzie zespołu. Przez 2 lata graliśmy razem.
Dlaczego reggae?
To jest opowieść, którą opowiadam od 25 lat. Jest to kontynuacja czegoś, co zaczęło się dawno temu. To były bardzo trudne czasy, lata 80, kończąca się komuna. Dzieciaki z małego miasteczka chciały zrobić coś ponad to, co mogły i co im proponowano. Akurat była fala na granie muzyki w Polsce, a byliśmy dosyć mocno zainspirowani reggae i ska. Zaczęliśmy więc coś robić w tę stronę. Wcześniej był to jednie zespół chłopaków z podwórka.
Legenda głosi, że przez zespół przewinęło się kilkadziesiąt osób. Ale mówi się, że Bakszysz to ty?
Po dziesięciu latach naszej działalności Paweł Białoszewski tak właśnie zatytułował artykuł o Bakszyszu w „Broomie”. I było to potwierdzenie tego, co rzeczywiste.
Jaki jest obecnie skład zespołu i kto zagra w Londynie?
Przyjedzie na pewno cały skład. Odpukujemy wszystkie wypadki losowe, mam nadzieję że nam się uda. Będzie 10 osób na scenie: oprócz mnie Mario Tolo, Rafal Laskowicz, Doktor Mzetka, Bartlomiej Mrowinski, Marek Siekierka Sieroszewski - perkusja, Monika Biczysko - wokal, Przemyslaw Sokul - trabka, Wojtek Frankowicz - puzon i Szymon Kamykowski – Saksofon. Plus akustyk - jedenasty członek zespołu. Kompromisów nie przyjmujemy ponieważ ta wizja zespołu jest taka, a nie inna i każde okrajanie jej czy uszczuplanie - to już nie jest to.
Koncert Bakszysz został zorganizowany w kultowym klubie Mass na Brixton, gdzie często goszczę największe gwiazdy muzyki reggae i dub. Ale ty sam niedawno występowałeś tutaj już wcześniej. Jakie są twoje wrażenia?
- Byłem gościem DJ Felisa, jego seta djskiego i, razem z Miodem, śpiewaliśmy rzeczy Jamala, Bakszyszu i te, pochodzące z mojego solowego projektu z Felixem. Klub Mass na Brixton to rzeczywiście to kultowe miejsce, geograficznie zgadza się wszystko. Tylko warto podkreślić, że graliśmy dla Polaków i to była bardzo polska impreza. Powiem, że podobało mi się bardzo: reakcja polskiej publiczności i tych „tubylców”, których udało się namówić na imprezę. Z chęcią będę tutaj wracał, bo to jest naprawdę przesympatyczne miejsce.
Przy okazji tamtej imprezy pojawiło się też dużo propozycji pod adresem tego sound systemu, żebysmy przyjechali i zagrali w Anglii w innych miastach. Żeby było śmiesznie to Polacy, którzy przyjechali specjalnie na ten koncert, sami wychodzą z inicjatywami zorganizowania podobnych imprez u siebie. Zostało zasiane niezłe ziarno ambicji wśród Polaków z innych miast w Anglii.
Co sądzisz o pomyśle Soundo Collective zapraszania do Klubu Mass przedstawicieli polskiego reggae?
Dzielnica Brixton to historia muzki reggae. Klub Mass jest obłędny z wyjątkiem tej klatki schodowej. Jeżeli koncert Bakszyszu tutaj to duże wydarzenie. Jak widać po imprezie z DJ Felisem, na którą przyszli w większości Polacy, ale też i „tubylcy” jest tutaj patent na „zasysanie” ludzi spoza naszej kultury. My tu zaczynamy tworzyć nową kulturę i to jest właśnie fajne, że możemy pokazać pewne przeobrażenie oryginalnej muzyki reggae: polskie reggae na Brixton.
Koncert Bakszysza w klubie Mass na Brixton jest pierwszym występem największej gwiazdy polskiej sceny reggae, jaką Bakszysz niewątpliwie jest, w Wlk. Brytanii i jednym z nielicznych waszych przedsięwzięć zagranicznych. Dlaczego?
Byliśmy na największych festiwalach i imprezach, ale rzeczywiście w większości były to polskie rzeczy. Ten zespół nigdy nie miał szansy pojechania na większą trasę na zewnątrz. Zresztą też nie zabiegał o to. Przyjeżdża się, kiedy gdzieś jest zapotrzebowanie. To musi wyniknąć oddolnie, od ludzi, którzy chcą ten zespół zobaczyć. To ludzie mieszkający w Londynie zdecydowali się na zaproszenie Bakszysza. To jest fajne, że oni mają świadomość, że jest to coś, co warto tutaj pokazać.
Co zagracie na koncercie w Klubie Mass?
Będzie to „przelot” od lat 80tych po rzeczy dość świeże, które pojawią się na naszej najnowszej płycie (która jest dopiero w przygotowaniu).
Czy zagracie piosenkę “Czarna droga”, która od jakiegoś czasu ponownie zaczęła pojawiać się na waszych koncertach? Podobno na kształt teks tego utworu wywarły wpływ uwarunkowania polityczne lat 80?
Gramy teraz ” czarną drogę” w nieco innej „punkowej” wersji. To jest piosenka w stylu „raz dwa trzy” i nie chodzi mi tu o zespół, tylko że na „raz” się zaczyna, a na „trzy” się już kończy, tak szybko leci. No, ale rzeczywiście ją gramy i to jest taki nasz flash back.
Wiesz, ja pisałem wtedy o tamtych czasach, a że nie mogłem napisać ze system zabija młodych ludzi, bo nie mogą mówić, tego, co chcą to wyrażałem to pod przykrywka aborcji, o której generalnie nie wiem nic. Ale ze utwor ukazal sie na plycie „Fala” zostal zestawiony z nastepna po niej punkową piosenką „Matki zbrodniarki” i przez to wywoływał skojarzenia nie po drodze.
Wspomniałeś o pracy nad nową płytą. O ile się nie mylę „B3” będzie dopiero czwartą płytą z kolei w waszej dwudziestoparoletniej, bardzo udanej obecności na scenie muzycznej….
Przez te wszystkie lata nagraliśmy dokładnie 3 płyty, tzw. całe albumy. Przy tym na paru składankach znalazły się wersje naszych utworów nigdzie nie publikowanych. Jest to rzeczywiście niewiele jak na taki staż, ale musisz wziąć pod uwagę, że dopiero po 10 latach działalności mogliśmy wydać jakąkolwiek płytę. Za komuny niechętnie się wydawało takie rzeczy. A jeszcze nie byliśmy z Warszawy.
Chyba też niespecjalnie zabiegaliście o nagrania?
Dla nas największą przyjemnością było spotykanie się, robienie muzyki, granie jej przed ludźmi i możliwość ekspresji. Na koncertach emanowaliśmy bardziej energią niż profesjonalizmem.
Zespół wydawał niewiele materiału na płytach – bo nie przywiązywał specjalnej uwagi do typowych jakby….
…rejestracji?
Tak, rejestracji. Wiem, że w pewnym czasie dużo waszego materiału fani ściągali z Internetu. Co myślisz o takiej praktyce, która jest pewnym działaniem zastępczym i sprawia, że muzyka istnieje w obiegu, ale jednocześnie pozbawia artystów należnych im honorariów… ?
Rzeczywiście zdaje sobie sprawę, że płyty są drogie i kupować je w ciemno jest trudno. Ściąganie z Internetu jest fajne, jeśli chodzi o zapoznanie się z próbkami tego materiału. Ja mam natomiast taką zasadę, że później, chcąc jakby oddać szacunek artyście, kupuje płytę w oryginale. Uważam, że on dostaje w tym momencie gratyfikacje za energię i za ta prace, która na płycie przekazał.
Jaka muzyka znajdzie się na nowej płycie Bakszyszu?
Na pewno nasza. Wiesz, o muzyce się słabo mówi, bo jej się najlepiej słucha, więc tutaj należy się uzbroić w cierpliwość, wierzyć w dokonania poprzednie i odwoływać się do poziomu, bo z mojego doświadczenia samochwaly każda następna płyta jest lepsza. Ja nigdy nie jestem usatysfakcjonowany z poprzedniej płyty. Nie potrafię stworzyć dzieła idealnego i dlatego staram się zawsze iść krok do przodu.
Jak widzisz obecną sytuacja na polskim rynku reggae, który wydaje przeżywać kolejne ożywienie?
Rozumiem - najstarszy żółw w kraju [smiech]. Ja już kiedyś powiedziałem, że to jest taka sinusoida, która ma różne wychylenia paraboli. Nie jestem pewny czy to, dzieje się obecnie to jest już top, bo moim zdaniem fala reggae idzie cały czas w górę. W tej chwili jest ogolnoświatowa zwyżka. Zaskoczyła by cię np. fala reggae w Niemczech, które teraz rządza na rynku światowym. Jamajczycy tam przyjeżdżają nagrywać płyty…
W Polsce Poziom koncertów z muzyka reggae, liczba tych koncertów i ich standard, a także liczba ich uczestników i fanów, strony internetowe, nowe zespoły - to mówi samo za siebie. W tej chwili, po mniej więcej 10 latach od poprzedniego zenitu, jest kolejna fala zainteresowania muzyką reggae. I jest ona znowu wyższa niż wszystkie poprzednie.
Na koniec zapytam o Twoje zdrowie. W połowie lat 90. nie mogłeś prze jakiś czas zajmować się muzyką ze względu na problemy zdrowotne i operację. Obecnie wydaje się, że wszystko jest OK?
No wiec wydaje mi się, że jest OK, tak jak powiedziałaś. Cieszę się każdego dnia, że ze mam następny dzień.
Bo „Bakszysz” to dar…
Tak, ja też tak właśnie mówię, że to jest taki dar, który ja chyba też dostaję.
Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na Brixton.
Rozmawiała: Mira Faber






